Będą niespodzianki!!!
Dodano:
Kiedy kurs dolara przestanie spadać, czekają nas niebywałe wydarzenia. Wszystkie bańki spekulacyjne powinny pęknąć
Już po raz dwudziesty, jak co roku, Byron Wien, główny strateg banku Morgan Stanley, przedstawił na początku stycznia listę 10 niespodzianek inwestycyjnych 2005 roku. Jego zdaniem, wydarzenia przybierają zwykle całkiem inny obrót, niż oczekuje tego większość inwestorów. Przy wyborze zdarzeń do swej listy Wien poszukuje scenariuszy, których szanse na realizację rynek ocenia na mniej niż jedną trzecią, a którym on sam przypisuje ponad 50-proc. prawdopodobieństwo. Wśród tegorocznych wydarzeń, które - zdaniem Wiena - mogą zaskoczyć inwestorów, są m.in.: załamanie się kursu USD - do 1,50 dolara za euro, zwyżka rentowności amerykańskich obligacji skarbowych do 6 proc., wzrost stóp Fed do 4,25 proc. pod koniec roku, brak zysków na rynku akcji, pierwszy od wielu lat spadek cen nieruchomości, utrzymanie się silnego tempa wzrostu w Chinach, dalsza uporczywa zwyżka cen surowców, ponowna recesja w Japonii oraz wybuch "drugiej rewolucji rosyjskiej" i rezygnacja Putina.
Korzystając z tego wzorca, można się pokusić o ułożenie analogicznej listy dla polskiego rynku. Moje propozycje oparte będą na odmiennym od przyjmowanego przez Wiena założeniu co do losów kursu dolara. By wytłumaczyć znaczenie tego czynnika dla krajowego rynku, zacytuję Andy’ego Xie, ekonomistę banku Morgan Stanley: "Słaby dolar jest siłą napędową światowych rynków finansowych i gospodarki. Negatywny sentyment do tej waluty powoduje napływ płynnych środków na rynki wschodzące, co z kolei nadyma rynki surowców oraz waluty, rynki długu i akcji tych krajów (...). Globalni inwestorzy ignorują ryzyko związane z inwestowaniem na emerging markets, gdyż zżera ich lęk przed krachem dolara. Świat doświadcza obecnie bańki na rynku nieruchomości, na rynkach surowców, na rynkach długu emerging markets, a nade wszystko bańki chińskiej. Kiedy kurs dolara przestanie spadać, wszystkie te spekulacyjne bańki powinny pęknąć".
A oto moja lista polskich niespodzianek inwestycyjnych na 2005 rok. Zestawienie oparłem na założeniu, że sprzężony zwrotnie proces realizacji zysków na tzw. emerging markets (i rynkach surowców) oraz proces wzmocnienia dolara już się rozpoczęły. To oznacza, że w Polsce:
1. Szczyt hossy na rynku akcji miał miejsce na pierwszej sesji stycznia. Niespodziewane wzmocnienie dolara przekłada się w pierwszym półroczu na gwałtowną rejteradę inwestorów z rynków wschodzących. WIG 20 spada do wiosny do 1500 pkt. i kończy rok na minusie.
2. Rentowność obligacji rośnie w I półroczu. Jest to efekt odpływu kapitałów zagranicznych angażowanych w 2004 roku w spekulacje na wzmocnienie złotego oraz z powodu narastających obaw o konsekwencje spowolnienia gospodarczego dla równowagi fiskalnej. Tuż po czerwcowych wyborach wzrost rentowności kulminuje powyżej 8 proc. Hossa powraca dopiero w II półroczu, gdy dynamika wskaźników inflacji spada znacznie poniżej 2,5 proc.
3. Stopniowe osłabienie złotego przeradza się w II kwartale w gwałtowny spadek. Kulminuje wraz z ustaniem pod koniec pierwszego półrocza globalnej fali ucieczki z rynków wschodzących. Złoty traci ponad 10 pkt. proc. wobec koszyka walutowego.
4. Kolejną decyzją RPP w tych warunkach jest wymuszona przez rynki finansowe czerwcowa podwyżka stóp procentowych (będzie to ostatnia podwyżka - trwające spowolnienie gospodarcze umożliwia w IV kwartale pierwszą redukcję stóp).
5. Oczekiwany boom na rynku pierwotnym nie materializuje się, większość publicznych ofert akcji jest odwoływana lub przesuwana na II półrocze.
6. Oferta sprzedaży akcji spółki PZU zostaje zawieszona wskutek warunków rynkowych i faktów ujawnionych przez sejmową komisję śledczą do zbadania okoliczności jej prywatyzacji, do czasu wyłonienia nowego rządu po wyborach.
7. Fundusze zagraniczne są jedyną klasą funduszy inwestycyjnych, która w 2005 roku przynosi zyski.
8. W warunkach słabnącego złotego i spadających cen na rynku obligacji najsłabszym sektorem okazuje się sektor bankowy. W II półroczu na pozycję lidera wychodzi sektor budowlano-montażowy (nie opuści jej aż do końca boomu inwestycyjnego lat 2006-2007, w tym okresie kursy akcji małych spółek budowlanych wzrosną kilkunastokrotnie).
9. Tempo wzrostu inwestycji zaczyna stopniowo przyspieszać, by w 2006 roku stać się głównym motorem wzrostu. Bezrobocie zaczyna zauważalnie spadać.
10. Na krajowym rynku nieruchomości 10-proc. korekta cen jest w II półroczu echem spadku cen w krajach anglosaskich.
Caveat emptor. Bądź czujny.
Korzystając z tego wzorca, można się pokusić o ułożenie analogicznej listy dla polskiego rynku. Moje propozycje oparte będą na odmiennym od przyjmowanego przez Wiena założeniu co do losów kursu dolara. By wytłumaczyć znaczenie tego czynnika dla krajowego rynku, zacytuję Andy’ego Xie, ekonomistę banku Morgan Stanley: "Słaby dolar jest siłą napędową światowych rynków finansowych i gospodarki. Negatywny sentyment do tej waluty powoduje napływ płynnych środków na rynki wschodzące, co z kolei nadyma rynki surowców oraz waluty, rynki długu i akcji tych krajów (...). Globalni inwestorzy ignorują ryzyko związane z inwestowaniem na emerging markets, gdyż zżera ich lęk przed krachem dolara. Świat doświadcza obecnie bańki na rynku nieruchomości, na rynkach surowców, na rynkach długu emerging markets, a nade wszystko bańki chińskiej. Kiedy kurs dolara przestanie spadać, wszystkie te spekulacyjne bańki powinny pęknąć".
A oto moja lista polskich niespodzianek inwestycyjnych na 2005 rok. Zestawienie oparłem na założeniu, że sprzężony zwrotnie proces realizacji zysków na tzw. emerging markets (i rynkach surowców) oraz proces wzmocnienia dolara już się rozpoczęły. To oznacza, że w Polsce:
1. Szczyt hossy na rynku akcji miał miejsce na pierwszej sesji stycznia. Niespodziewane wzmocnienie dolara przekłada się w pierwszym półroczu na gwałtowną rejteradę inwestorów z rynków wschodzących. WIG 20 spada do wiosny do 1500 pkt. i kończy rok na minusie.
2. Rentowność obligacji rośnie w I półroczu. Jest to efekt odpływu kapitałów zagranicznych angażowanych w 2004 roku w spekulacje na wzmocnienie złotego oraz z powodu narastających obaw o konsekwencje spowolnienia gospodarczego dla równowagi fiskalnej. Tuż po czerwcowych wyborach wzrost rentowności kulminuje powyżej 8 proc. Hossa powraca dopiero w II półroczu, gdy dynamika wskaźników inflacji spada znacznie poniżej 2,5 proc.
3. Stopniowe osłabienie złotego przeradza się w II kwartale w gwałtowny spadek. Kulminuje wraz z ustaniem pod koniec pierwszego półrocza globalnej fali ucieczki z rynków wschodzących. Złoty traci ponad 10 pkt. proc. wobec koszyka walutowego.
4. Kolejną decyzją RPP w tych warunkach jest wymuszona przez rynki finansowe czerwcowa podwyżka stóp procentowych (będzie to ostatnia podwyżka - trwające spowolnienie gospodarcze umożliwia w IV kwartale pierwszą redukcję stóp).
5. Oczekiwany boom na rynku pierwotnym nie materializuje się, większość publicznych ofert akcji jest odwoływana lub przesuwana na II półrocze.
6. Oferta sprzedaży akcji spółki PZU zostaje zawieszona wskutek warunków rynkowych i faktów ujawnionych przez sejmową komisję śledczą do zbadania okoliczności jej prywatyzacji, do czasu wyłonienia nowego rządu po wyborach.
7. Fundusze zagraniczne są jedyną klasą funduszy inwestycyjnych, która w 2005 roku przynosi zyski.
8. W warunkach słabnącego złotego i spadających cen na rynku obligacji najsłabszym sektorem okazuje się sektor bankowy. W II półroczu na pozycję lidera wychodzi sektor budowlano-montażowy (nie opuści jej aż do końca boomu inwestycyjnego lat 2006-2007, w tym okresie kursy akcji małych spółek budowlanych wzrosną kilkunastokrotnie).
9. Tempo wzrostu inwestycji zaczyna stopniowo przyspieszać, by w 2006 roku stać się głównym motorem wzrostu. Bezrobocie zaczyna zauważalnie spadać.
10. Na krajowym rynku nieruchomości 10-proc. korekta cen jest w II półroczu echem spadku cen w krajach anglosaskich.
Caveat emptor. Bądź czujny.